Akcja powieści Gdybym miała miotacz płomieni rozgrywa się współcześnie w Polsce. Główna bohaterka, trzydziestoośmioletnia Anastazja, została niedawno zwolniona z zakładu karnego. Nie ma do czego wracać. Nawiązuje kontakt z byłą przyjaciółką z celi, która opuściła więzienie wcześniej i żyje teraz w toksycznym małżeństwie. Kobiety postanawiają uciec od codzienności i ruszają w (subtelnie homoromantyczną) podróż donikąd.
To bajka dla dorosłych o kobiecie fatalnej (dla otoczenia i siebie samej), która spotyka godną towarzyszkę i przeciwniczkę. To powieść drogi o byciu kobietą, a właściwie po prostu o byciu człowiekiem indywidualistą. Główna bohaterka nie zawraca sobie głowy ani konwenansami, ani feminizmem. Moment… czy nie o to właściwie chodzi w życiu? O wolność.